Menu
Wstąp do związku Kim jesteśmy? Wspieraj związek Napisz do nas

1 Maja niewygodny dla mainstreamu

Na portalu lewica.pl ukazał się wywiad z Łukaszem Pieczarą, członkiem Komisji Krajowej Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Inicjatywa Pracownicza z Łodzi. Rozmowę prowadził Przemysław Prekiel.


Czym dziś jest 1 maja, nie tylko dla związków zawodowych, ale dla ludzi?

Święto Pracy dla wielu Polaków jest po prostu dniem wolnym od codziennych obowiązków i nic nie wskazuje na to, żeby w najbliższym czasie miało się to zmienić. Dla związków zawodowych jest to dobra okazja do przypomnienia i podtrzymania pierwszomajowej tradycji. Jednocześnie jest to święto wyjątkowo niewygodne dla mainstreamu, który od lat przedstawia je w krzywym zwierciadle. W telewizyjnych migawkach dzisiejsze pierwszomajowe pochody często zestawia się z tymi z czasów PRL-u, które dodatkowo okraszone są wypowiedziami tuzów lewicy pokroju Oleksego czy Millera. Taki negatywny i mało zachęcający przekaz, którym rokrocznie jesteśmy bombardowani, nie ułatwia przywróceniu świętu należytej rangi. Z zazdrością możemy spojrzeć na Dzień Kobiet, który udało się środowiskom kobiecym wyrwać ze stereotypów Polski Ludowej, kojarzonego głównie ze sztampowym goździkiem. Być może kiedyś polskiej lewicy uda się także zmienić wizerunek Święta Pracy. Wykreowanie dużego wydarzenia na miarę europejskiego May Day w oparciu o symbolikę i problemy, które są bliskie współczesnym pracownikom będzie trudne, ale nie jest niemożliwe. Oczywiście w przeszłości najbardziej liczne pochody były powiązane z realna najczęściej trudna sytuacją pracowników i ogólnym pogorszeniem sytuacji ekonomicznej ludności, czego przykładem może być choćby słynny bunt łódzki w roku 1892. W dzisiejszych czasach, chciałbym, aby liczne pochody 1 majowe były wisienką na torcie, na którą sobie zasłużymy, jeśli w znaczącym stopniu przyczynimy się do rozwoju ruchu pracowniczego. Póki co moim zdaniem powinnyśmy prowadzić walkę pracowniczą w oparciu o konkretne problemy w poszczególnych zakładach, a nie w oparciu o daty w kalendarzu.

Dlaczego robotnicze święto zostało tak znienawidzone? Kojarzy się głównie z obowiązkiem jaki towarzyszył Polakom w czasach Polski Ludowej, a ostatnio prawica chciała, aby 1 maja przestał być świętem państwowym...


Jako dzień wolny od pracy to święto jest bardzo lubiane i wydaje się, że próba odebrania majówki Polakom jest politycznym samobójem. To zapewne jedyny argument, który dotychczas powstrzymywał prawice przed wykreśleniem tego święta z kalendarza.Trzeba również zauważyć, że w medialnym dyskursie nie istnieje pojęcie świadomości klasowej, dlatego pracownikom dość trudno utożsamić się z jakimikolwiek warstwami społecznymi. Ten brak świadomości klasowej niesie ze sobą przykre skutki. W konflikcie między pracodawcą, a pracownikiem, ci pierwsi sami często zamieniliby się ze swoim oprawcą, tylko po to tylko sięgnąć po większe zyski. Z drugiej strony trzeba pamiętać, że to święto którego historia sięga 100 lat, wciąż niesie aktualne przesłanie, a postulaty nie pozostają martwe. Okres PRL-u na pewno wpłynął ujemnie na postrzeganie tego święta, mimo że wiele osób wciąż z sentymentem wspomina poprzedni ustrój. Generalnie czas robi swoje, zmieniają się jednak poglądy, zmienia się struktura klasy robotniczej, zmieniają się formy demonstrowania i organizacji. Trudno jednak mówić o znienawidzeniu tego dnia przez społeczeństwo, to święto jest po prostu zaniedbane i wynika to wprost ze słabości lewicy w Polsce.

Święto pracy to doskonała okazja, aby zapytać o kondycję związków zawodowych. Dlaczego Polska jest na szarym końcu jeśli chodzi o uzwiązkowienie pracowników? Daleko nam do np. krajów skandynawskich..


Przynależność do związku zawodowego jest prawem, nie obowiązkiem każdego pracownika. Daleko nam do krajów skandynawskich nie tylko jeśli chodzi o stopień uzwiązkowienia pracowników. Rozmawiając podczas jednej z konferencji pracowniczej ze szwedzkim związkowcem z branży budowlanej na temat szwedzkich przywilejów socjalnych, przekonywał mnie, że to dzięki ZSRR, rządy krajów kapitalistycznych godziły się na coraz większe ustępstwa socjalne w obawie przed wzrostem popularności komunizmu w krajach ościennych. Nasz spadek po poprzednim systemie, wygląda zgoła odmiennie. Uzwiazkowienie w krajach skandynawskich jest największe na świecie (ok. 80-90 proc.), a wszystkie ważne decyzje w polityce społecznej i gospodarczej rząd negocjuje ze związkowcami. W Polsce uzwiązkowienie sięga 14 procent. Ważnym czynnikiem wpływającym na aktywność związkową pracowników jest forma własności zakładu pracy. W instytucjach i urzędach państwowych związkowcami jest 35 proc. pracowników, w spółkach z udziałem właścicieli prywatnych i państwa 15 proc., natomiast w spółkach prywatnych tylko 3 proc. W tej sytuacji trudno się dziwić, że wraz z procesami prywatyzacji, spadał stopień uzwiązkowienia. Jednak według badań okazuje się, że pomimo niskiego poziomu uzwiązkowienia, słabości związków zawodowych i ich negatywnego wizerunku w mediach, Polacy raczej pozytywnie oceniają rolę organizacji związkowych i chcieliby wzmocnienia ich pozycji. Wydaje się więc, że związki zawodowe mają jeszcze spory potencjał, którego chyba do końca nie wykorzystują.

Zgodzisz się, że dziś związki zawodowe po prostu nie są na topie. Nie powtórzy się już fenomen Solidarności z 1980 roku, a co rusz słyszymy, jakie to kokosy zarabiają związkowi działacze, którzy nic nie robią w obronie miejsc pracy. Taki obraz malują dziś media...

Związki zawodowe na całym świecie są w defensywie i walczą o utrzymanie wcześniej wywalczonych pozycji. Fenomen "Solidarności", to tak naprawdę odpowiedź społeczeństwa na załamanie systemu, który będziemy jako społeczeństwo w stanie powtórzyć w sytuacji, kiedy do tego załamania dojdzie ponownie. "Solidarność" nie była jednak w stanie samodzielnie sprawować władzy i kadrowo moim zdaniem nie sprostała temu zadaniu. Media kreują wizerunek związków, obnażając ich słabości, takie jak upartyjnienie, nadmierne przywileje wynikające z złej organizacji struktur poszczególnych komisji. Model korzystania z pieniędzy i zasobów kadrowych związku zawodowego na potrzeby partii politycznej, jest modelem który w prostej linii musi się skończyć medialna krytyka. W dłuższej perspektywie zostanie także poddany surowej ocenie samych członków związku.

Wyobrażasz sobie sytuację, w której wszystkie związki zawodowe staną razem, po jednej stronie, solidarnie? Wydaje się, że są dziś podzielone.


Byłbym skrajnie naiwny wierząc w jedność wszystkich związków zawodowych. Rywalizacja o pracowników w pewnych branżach przemysłu jest tak duża, że można mówić o wzajemnej nienawiści. Oczywiście ta konkurencja stawia z jednej strony pracownika w lepszym położeniu, gdyż może wybierać między bardziej skutecznymi organizacjami, a z drugiej osłabia związki, gdyż ich liczebność i jedność jest wyraźnie rozmieniona na drobne. Dodatkową przeszkodą jest również upolitycznienie związków zawodowych, reprezentują one przecież wiele opcji politycznych od lewicy do prawicy. Trudno wyobrazić sobie co musiałoby się stać, aby wszystkie te związki mówiły jednym głosem. Ewentualna współpraca mogłaby się odbywać na poziomie co najwyżej ogólnych haseł, które w żadnym stopniu nie godzą w interesy poszczególnych organizacji. Współpracę taką widzę na poziomie związków lewicowych takich jak: OPZZ, Sierpień'80, Konfederacja Pracy, Inicjatywa Pracownicza. Takie próby są podejmowane z rożnym skutkiem.

I na koniec, powiedz czym zajmować się będzie OZZIP w tym roku. Jakie są główne wyzwania związkowców?


Kluczowe dla związku jest utrzymanie obecnych struktur w zakładach pracy i poza nimi. Wiele zależy od stale zmieniającej się sytuacji gospodarczej w kraju. Wszystko wskazuje na to, że bezrobocie będzie rosło i ogólna sytuacja ekonomiczna będzie się pogarszać. To szansa na powiększanie struktur związku, a to obecnie jest dla nas niewątpliwie priorytetem.

 

za: www.lewica.pl

Powrót na górę

Podobne artykuły