Menu
Wstąp do związku Kim jesteśmy? Wspieraj związek Napisz do nas

10 lat Inicjatywy Pracowniczej

10_lat_IPOstatnich kilkanaście miesięcy było dla Inicjatywy Pracowniczej trudnych z różnych powodów. Kryzys uderzył w ważne dla IP komisje zakładowe. Wielu członków straciło pracę, a ich rozpaczliwa obrona podjęta przez związek, skazana była na porażkę. Dodatkowo niedawno śmierć zabrała nam naszych najlepszych działaczy.  Musimy się jednak otrząsnąć, wykazać determinację i uwierzyć w swoją siłę i 10-letnie doświadczenie.

 

Inicjatywa Pracownicza, z początku jako nieformalna grupa, zaczęła działać 10 lat temu, tuż przed wzrostem fali protestów pracowniczych, jakich byliśmy świadkami w latach 2002-2003. W skład pierwszej ok. 20-30 osobowej grupy weszło zróżnicowane grono osób, przeważnie młodych, związanych ze środowiskami anarchistycznymi. W większości byli to jednak pracownicy i pracownice (bezrobotnymi). Kilku działaczy pracowało w dużych zakładach jak w Stoczni Szczecińskiej czy Hucie Cynku w Miasteczku Śląskim. W grudniu 2001 roku z inicjatywy środowiska szczecińskiego zorganizowano niespełna 200 osobową demonstrację upamiętniającą wydarzenia 1970 roku. Na początku 2002 roku nawiązaliśmy także kontakt z Marcelem Szarym i działaczami związkowymi z zakładów Cegielskiego. 28 czerwca 2002 roku po raz pierwszy ze związkowcami z NSZZ „Solidarność” i „Solidarność’80” z HCP, ok. 100 działaczy i sympatyków IP, pod czarno-czerwonymi sztandarami, przemaszerowało ulicami Poznania w proteście przeciwko masowym zwolnieniom. Były to pierwsze masowe akcje w jakich wzięliśmy udział.

W lipcu tego samego roku w Szczecinie, braliśmy udział w narodzinach Ogólnopolskiego Komitetu Protestacyjnego (OKP), któremu jako działacze Inicjatywy Pracowniczej pomagaliśmy organizować pracę biura i prezydium, a także ogólnopolskie akcje protestacyjne w lipcu i sierpniu 2002 roku. Do OKP przystąpiło wiele protestujących wówczas załóg. W tym też czasie nawiązaliśmy kontakt z pracownikami m.in. szpitala Rydygiera we Wrocławiu, Bizon-Bial z Białegostoku, Wagon z Ostrowa Wlkp., wrzesińskiego Tonsilu, Huty Sendzimira, z poznańską Goplaną, łódzkiego Uniontexu itd. Znaleźliśmy się w centrum walk pracowniczych. Najważniejszym jednak ówczesnym doświadczeniem były walki pod ożarowską Fabryką Kabli pod koniec listopada 2002 roku. Przez wiele tygodni wspieraliśmy strajk i pracowników blokujących bramy Fabryki Kabli. Protestowali przeciwko likwidacji ich zakładu i wywożeniu maszyn.

Działania te kontynuowaliśmy pomimo krytyki. Byliśmy atakowani za to, iż podejmując sprawy pracownicze, wracamy do XIX wiecznej retoryki, która miała być już nieaktualna. Inni uparcie twierdzili z kolei, że nasze zaangażowanie powinniśmy bazować nie na współpracy ze związkami zawodowymi, ale wyłącznie na ruchu wolnościowym. Większość jednak widziała Inicjatywę Pracowniczą jako część szerszego, autentycznego ruchu pracowniczego i zawodowego, historycznie nawiązującego do anarcho-syndykalistycznych korzeni, tradycji przedwojennego Związku Zawiązków Zawodowych, a także strajków sierpniowych oraz pierwszej „Solidarności”.

W 2004 roku, jak pamiętamy, w zakładach Cegielskiego nastąpiło przesilenie. Fala dotychczasowych protestów opadła. Zaczęliśmy sobie zadawać pytanie - co dalej? Do dwuletnich doświadczeniach, część pracowników i działaczy „Solidarności’80” z HCP nie wyobrażała sobie powrotu do dotychczasowych praktyk biurokratycznego związku zawodowego. Zapragnęli organizacji bojowej, wytrwale broniącej interesów pracowniczych, nie ustępującej przed naciskami, których liderzy nie dają się skorumpować przez pracodawców i państwo; organizacji, która będzie otwarcie krytykować postępowanie etatystycznych związków zawodowych i stanowić dla nich alternatywę. Zwolennikami takiej postawy była właśnie IP. Dlatego, kiedy 16 pracowników z HCP powołało związek zawodowy, który miał spełnić ich oczekiwania, postanowili nazwać go „Inicjatywa Pracownicza”. Na jego czele stanął Marcel Szary.

Siłę związku budowaliśmy żmudnie - od podstaw i na nowych zasadach. W ciągu pierwszego roku przystąpiło do nas w całym kraju raptem 100-150 osób. Niektóre komisje rozpadły się niemal zaraz po założeniu. Pierwszą ofiarą ataku na nasz związek padł Sławek Kaczmarek z łódzkiego Uniontexu. Po powołaniu przez strajkującą załogę „nowego” Uniontexu jako spółki pracowniczej, która miała ratować miejsca pracy, Sławek założył w firmie Inicjatywę Pracowniczą i został też członkiem Rady Nadzorczej z ramienia załogi. Szybko jednak menedżerowie pozbyli się go z Rady, a później – w grudniu 2004 roku - w sposób nielegalny wyrzucili za bramę i rozbili związek. Zwalnianie działaczy związkowych, zarówno z IP jak i innych organizacji, stawało się coraz częstsze. Na początku 2006 roku wzięliśmy w obronę Darka Skrzypczaka z Goplany (NSZZ „Solidarność”) i przystąpiliśmy do Komitetu Pomocy i Obrony Represjonowanych Pracowników (KPiORP). Ponownie odezwały się głosy, że zaprzedaliśmy anarchistyczne ideały. krzyczano że bronimy związkowych biurokratów, atakowano za konszachty z Sierpniem’80.

Tymczasem działania w ramach KPiORP nadały Inicjatywie Pracowniczej odpowiedniej dynamiki. Demonstracje, skupiające każdorazowo ok. 1000 osób: w obronie Skrzypczaka w kwietniu 2006 roku w Poznaniu; w obronie Kaczmarka w październiku 2006 roku w Łodzi; a następnie w obronie zwolnionego działacz IP Jacka Rosołowskiego z Impel–TOM, w kwietniu 2007 roku we Wrocławiu, w których Inicjatywa Pracownicza uczestniczyła jako osobny czerwono-czarny blok, były ważnymi dla nas wszystkich doświadczeniami. Pokazały one, że IP w sojuszu z innymi związkami zawodowymi, nie jest organizacją marginalną.

Osiągając 1000 członków nie staliśmy się oczywiście jakimś szczególnie dużym związkiem. Naszą przewagą była (i jest) aktywność i konsekwencja w działaniu. Wielu z nas, za związek zawodowy, za determinację w obronie praw pracowniczych, zostało wyrzuconych z pracy. W krótkiej historii naszego związku może naliczyć przynajmniej 30 tego rodzajów przypadków. Niektórzy z działaczy, jak Jacek Rosołowski, tracili pracę kilkakrotnie. Oprócz Jacka Rosołowskiego i Sławka Kaczmarka wymieńmy jeszcze innych: Piotr Duplaga, Robert Szkwarek, Tadeusz Jakubczak, Roman Szczęsny, Aurelia Włodarczyk, Jolanta Szupyra, Łukasz Sibilak, Rafał Jackowiak, Piotr Krzyżaniak, Bartosz Kantorczyk, Dorota Rosa, Wojciech Idzik, Agnieszka Gałek,  Mateusz Żuk, Krzysztof Stawicki, Anna Ziętarska, Agata Tokarska, Adam Zygmański i inni.

Wiele miejsca zaczęliśmy poświęcać także dyskusjom nad taktyką działania, dostosowując do potrzeb i nowych warunków w zakładach i na rynku pracy. Staliśmy się jednym z pierwszych środowisk pracowniczych podejmujących m.in. kwestie robotników sezonowych. Latem 2005 roku byliśmy inicjatorem głośnej, międzynarodowej akcji solidarnościowej ze zwolnionymi za walkę o prawa pracownicze i organizację strajku polskich pracowników TESCO z Irlandii, w tym członka  naszego związku Radka Sawickiego. Protesty odbyły się w ośmiu miastach Wielkiej Brytanii (poparty przez centralę TGWU i przy zaangażowaniu Ewy Jasiewicz, oddanej sympatyczki naszego związku) i Irlandii oraz kilku miastach Polski (m.in. Poznań, Szczecin, Warszawa, Gdynia). Rok później w ramach KPiORP organizowaliśmy wspólnie z Sierpniem’80 akcje informacyjne w obronie praw pracowników sezonowych w ok. 100, a kilka miesięcy później w 50 miastach Polski.

Działacze nasi niejednokrotnie podejmowali też akcje strajkowe. W firmie Greenkett strajk najpierw wybuchł pod koniec 2006 roku. W odpowiedzi na niezrealizowane żądania dotyczące wynagrodzeń i poprawy warunków pracy, załoga z początkiem 2007 r. postanowiła powołać naszą organizację związkową. Do kolejnego strajku doszło w styczniu 2010 r. Bartosz Kantorczyk wraz z gdańskimi listonoszami, był inicjatorem ogólnopolskiego „dzikiego strajku” na Poczcie Polskiej, który wybuchł w listopadzie 2006 r. i rozlał się na cały kraj. Inicjatywa Pracownicza prowadziła też długotrwałą akcję strajkową w bielskim szpitalu (2009 r.). W 2007 roku Inicjatywa Pracownicza zorganizowała liczne nieformalne przestoje w pracy w zakładach H. Cegielski - Poznań SA trwające od kilkunastu minut do kilku godzin. Na wezwanie IP doszło także do jednodniowego strajku - 90 procent załogi HCP wzięło tzw. "urlop na żądanie". W wyniku protestu pracownicy HCP wywalczyli 30% podwyżki. Za organizację strajków skazany został Marcel Szary.

Oprócz tego na poziomie zakładów jest jeszcze codzienne, mozolne realizowanie funkcji, do których jako związek zostaliśmy powołani: obrona poszczególnych członków przed szefostwem i w sądach pracy, walka na pisma z dyrekcjami zakładów, prace w komisjach socjalnych i radach pracowniczych, poradnictwo prawne, szkolenia, działalność informacyjna i wydawnicza, i tak dalej.

2010 rok zapamiętamy przede wszystkim jako rok, w którym Inicjatywa Pracownicza poniosła bolesną stratę. Najpierw zmarł Marcel Szary, a kilka miesięcy później Rafał Górski. Obaj byli czołowymi działaczami IP, których rodowód sięgał lat 80. M. Szary został jednym z działaczy podziemnej „Solidarności” w zakładach Cegielskiego w połowie lat 80. Rafał Górskich rozpoczynał jako młody aktywista pod koniec lat 80. wiążąc się początkowo z ruchem niepodległościowym, a potem anarchistycznym. Rozczarowani transformacją ustrojową, kontynuowali swoją walkę, a ich drogi zeszły się w Inicjatywie Pracowniczej. Byli wzorem niezłomności i oddania sprawie ruchu syndykalistycznego.

Po 10 latach istnienia Inicjatywa Pracownicza zyskała wprawdzie określoną tożsamość, ale ciągle ważne są pytania o kierunki działań. Uważam, że dynamika rozwoju Inicjatywy Pracowniczej uzależniona jest od wewnętrznego zróżnicowania, w miarę szerokiej formuły i różnych taktyk działania, przy jednoczesnym zachowaniu określonych preferencji ideowych i zasad.

Walka socjalna, o poprawę warunków płacy i pracy, pozostaje naszym najważniejszym punktem wyjścia. Jednocześnie posiada ona charakter polityczny, bowiem w ramach obecnego systemu nie można zagwarantować pracownikom trwałej poprawy warunków bytowy i odzyskania kontroli nad własnym życiem. Do tego potrzebne są zarówno zmiany polityczne i ustrojowe. Potrzeba jest krytyka obecnego systemu. Dotychczasowa zasada, obowiązująca od 1993 roku, i wprowadzona po fali protestów pracowniczych w latach 1992-1993, mówiąca, że poprawa sytuacji pracowników, możliwa jest na drodze dialogu i porozumienia pomiędzy pracodawcami, państwem i związkami zawodowymi, absolutnie zawodzi. Ten dialog jest pozorny. Faktycznie kryje się za nimi przyzwolenie, aby pracodawcy – przy zgodzie lub bierności państwa a często także związków zawodowych – mogli bezwzględnie wyzyskiwać całe rzesze pracowników. Rząd, policja, sądy, władze lokalne itd. generalnie sprzyjają pracodawcom oraz chronią ich interesy. To nie jest teza ideologiczna, ale wniosek empiryczny – takie przekonanie żywi większość pracujących i faktycznie się nie mylą. Widać to wyraźnie kiedy przeanalizujemy obecne mechanizmy polityczne.

Zatem nie dialog, tylko permanentne naciski na państwo i pracodawców poprzez zawiązanie i cyrkulację walk pracowników o sprawy socjalne, wymusi humanizację stosunków pracy i uwzględnienie interesów pracowniczych. Pozwoli połączyć sprawy „ogólne” z konkretnym sporem na terenie zakładu (czy miejsca zamieszkania). Tylko tym sposobem możemy, jako Inicjatywa Pracownicza, działać na rzecz strajku generalnego i powszechnego protestu, który ostatecznie pozwoli dokonać zmian ustrojowych i przeforsować rozwiązania korzystne dla pracowników. Muszą one  – w moim poczuciu – oznaczać radykalną demokratyzację stosunków nie tylko w miejscu pracy, ale także w państwie. Nie powinniśmy się obawiać „otworzenia” zakładów pracy na sprawy lokalne i problematykę polityczną, ale jednocześnie nie możemy dopuścić, aby związek stał się przybudówką jakiejś partii czy ugrupowania politycznego. Naszym celem oczywiście nie jest walka o władzę, ale o samorządność. Jest zatem rzeczą zupełnie oczywistą, że komitety strajkowe (czy protestacyjne) mogą i powinny przekształcić się w lokalne rady. To – ponownie – nie jest kwestią założeń ideologicznych, ale wynik naszego doświadczenia historycznego. Obecnie na czele samorządów stoją przedstawiciele biznesu, ewentualnie politycy biznes reprezentujący, co powoduje, że interesy szeregowych pracowników i mieszkańców są pomijane. Wrogą pracownikom działalność pracodawcy prowadzą nie tylko na poziomie zakładów pracy, ale także na poziomie władz lokalnych i oczywiście rządu, od których funkcjonowania zależą losy np. bezrobotnych czy emerytów. W istocie zależy to, jak długo i na jakich warunkach będziemy pracować.

Idea czy koncepcja, która traci związek z empirycznym doświadczeniem i z historycznym kontekstem, staje się bezużyteczną doktryną, kulą u nóg w działaniach związkowych. Nie powinniśmy zatem słuchać doktrynalnych podszeptów, nie tylko partii politycznych, ale tych grup, które - choć ich liczebność zazwyczaj nie przekracza ilości członków IP, którzy stracili za swoją działalność pracę – czują się upoważnione do pouczania i dyktowania nam co mamy robić i jak myśleć. Musimy sobie pozwolić na eksperymenty, na poszukiwania nowych metod działania, na błędy. Musi odważnie podejmować różne taktyki. Otwierać się na różne środowiska. Używając mojego ulubionego powiedzenia zaczerpniętego od Hakim Beya – jako Inicjatywa Pracownicza powinniśmy bardziej postępować jak „akuszerki”, niż „ochroniarze”. Jesteśmy zobowiązani kontynuować walkę podjętą przez Rafała Górskiego i Marcela Szarego, którzy nigdy ryzyka i zmiany się nie bali. Inicjatywa Pracownicza jest ich dziełem. Kiedy umierali wierzyli, że nie zawiedziemy i tak jak oni damy z siebie wszystko - dla związku. Ich pogrzeby przerodziły w demonstrację pod hasłem: „Nie minuta ciszy, ale całe życie w walce”. Pamiętajmy o tym.

Jarosław Urbański

Powrót na górę

Podobne artykuły