EN/DE/FR УКР/РУС KONTAKT
tik tok

Strajk to też nasza sprawa. Kobiety, praca reprodukcyjna i walka o wolność strajkową

Kiedy mówimy o strajku, w głowie niejednej osoby pojawia się pewien obraz: robotnicy przed bramą fabryki, transparenty, banery, megafony. Obraz znany i utrwalony w historii ruchu pracowniczego. Dziś coraz częściej zwraca się uwagę, że to również obraz, z którego kobiety były systematycznie wypychane – albo spychane na jego margines, jako towarzyszki walki, nie jej podmiot. Tymczasem skutki represyjnej ustawy o rozwiązywaniu sporów zbiorowych nie są dla nas wszystkich jednakowe, a jedną z grup tracących przez obecne prawo najwięcej, są właśnie kobiety. Czas zacząć mówić to śmielej i częściej: walka o wolność strajkową jest walką feministyczną. I żadna organizacja kobieca, feministyczna, socjalna, nie powinna pozostać wobec niej obojętna.

Prawo, które nie istnieje dla większości

Zanim przejdziemy do kwestii płci, przypomnijmy, z czym mamy do czynienia. Ustawa o rozwiązywaniu sporów zbiorowych z 1991 roku skonstruowana jest w taki sposób, że prawo do strajku istnieje na papierze. W praktyce jest poza zasięgiem części siły roboczej. A grono, dla których strajk pozostaje mrzonką, się poszerza. Zanim dojdzie się do strajku właściwego, prawo wymaga bezpośrednich rokowań z pracodawcą, mediacji, sporządzenia protokołów rozbieżności, strajku ostrzegawczego trwającego maksymalnie dwie godziny. I przede wszystkim: referendum strajkowego, w którym musi wziąć udział co najmniej połowa załogi. To ostatnie wymaganie jest szczególnie absurdalne. Przeprowadzenie referendum w firmach rozproszonych po całym kraju – takich jak np. Amazon – graniczy z niemożliwością. Inicjatywa Pracownicza zorganizowała w Amazonie referendum trzykrotnie i ani razu nie udało się przekroczyć progu frekwencji – bo do wymogu frekwencji liczy się każdy magazyn. Blisko 95% głosujących opowiedziało się za strajkiem – a strajk i tak był w świetle prawa niemożliwy. Tak właśnie działa zakaz strajków ukryty pod płaszczem procedur.

Do tego dochodzi monopol związkowy: tylko organizacje związkowe mają prawo do wszczęcia sporu zbiorowego. Niezrzeszeni – a jest ich w Polsce zdecydowana większość – są z tej możliwości strukturalnie wyłączeni. Uzwiązkowienie w kraju utrzymuje się na poziomie niższym niż 7 procent. Trudno o inny stan rzeczy w społeczeństwie, które przez dekady karmiono indywidualistyczną propagandą, w której wspólne działanie przedstawiane jest jako naiwność, a czyjaś bieda – jak personalna porażka. 

Gdzie pracują kobiety?

Żeby zrozumieć, dlaczego ta ustawa jest problemem płciowym, musimy spojrzeć na strukturę zatrudnienia kobiet w Polsce. To kwestia konkretnych branż, form umów, zakładów pracy.

Kobiety stanowią większość zatrudnionych w sektorze opieki zdrowotnej i pomocy społecznej, edukacji, handlu detalicznym, usługach czystościowych, gastronomii i hotelarstwie. To sektory, które łączy kilka cech: niskie płace, wysoki udział umów cywilnoprawnych i tymczasowych, słaba lub żadna reprezentacja związkowa, duża rotacja pracownicza. Dokładnie to sprawia, że spełnienie wymogów ustawy o rozwiązywaniu sporów zbiorowych jest w praktyce niemożliwe. Elastyczność – słowo, które w świecie ekonomicznym brzmi atrakcyjnie – oznacza konkretnie: brak pewności dochodu, pewności zatrudnienia, możliwości planowania. Pracownica zatrudniona w takich warunkach ma zbyt wiele do stracenia, by poważnie rozważać strajk. Zastraszanie nie musi przyjmować formy werbalnych gróźb czy szantażu ze strony szefostwa, kiedy nad zyskami biznesu czuwają przepisy prawa.

Płeć, rzecz jasna, nie jest jedynym czynnikiem mającym wpływ na sytuację wewnątrz świata pracy. Migrantki, pracownice sezonowe, kobiety z niepełnosprawnościami – wśród tych grup ryzyko zatrudnienia poza standardowymi ramami prawnymi oraz bez (i tak okrojonych) praw pracowniczych – jest parokrotnie wyższa.

Praca, która nie istnieje dla prawa

To nie wszystko. Jest jeszcze cały obszar pracy, którego prawo w ogóle nie obejmuje, bo system nie uznaje jej za pracę. Mowa o pracy opiekuńczej i reprodukcyjnej: opiece (nad dziećmi, osobami starszymi, chorymi, niepełnosprawnymi), prowadzeniu domu (gotowaniu, praniu, zakupach, planowaniu budżetu domowego), nieustannej, całodobowej dostępności emocjonalnej.

Praca reprodukcyjna jest fundamentem, na którym stoi cały rynek pracy. Bez kogoś, kto odwozi dziecko do szkoły, siedzi z chorą matką, gotuje obiad – nie ma siły roboczej. Kapitał korzysta z tej pracy za darmo, a obciążenie nią spada nieproporcjonalnie na kobiety. To nie przypadek ani – wbrew konserwatywnym narracjom – naturalna kolej rzeczy. Ten stan może dalej istnieć dzięki niedofinansowaniu opieki publicznej, braku żłobków i przedszkoli. Jest to też wynik kultury, w której kobieta wracająca z ośmiogodzinnej (co najmniej) zmiany rozpoczyna drugą zmianę w domu – nieodpłatną, niewidoczną i nieuznawaną.

Ta praca ma też drugą twarz: kobiety wykonują ją nie tylko prywatnie, ale i zawodowo – jako opiekunki, pielęgniarki, nauczycielki, pracownice socjalne. Mówimy o sektorze publicznym – sfeminizowanym i chronicznie niedofinansowanym. To właśnie tam odsetek uzwiązkowienia jest najwyższy i najczęściej wszczyna się spory zbiorowe (tj. ustawa o sporach zbiorowych jest stosowana najczęściej). Pielęgniarki, nauczycielki, pracownice opieki społecznej dobrze wiedzą, co znaczy walczyć o godne warunki w gorsecie proceduralnych wymogów zaprojektowanych po to, by rozbrajać, a nie chronić.

Pamiętamy np. strajk nauczycielek i zawiłość procedur, który do niego doprowadził, zanim w ogóle można było legalnie przerwać pracę. Wystąpienie z żądaniami do faktycznych decydentów oznaczało konieczność skoordynowania w czasie setek sporów zbiorowych, które w świetle prawa były odrębne. Stroną sporu nie mogło być ministerstwo, od którego w praktyce zależało spełnienie postulatów – musiały nią być dyrekcje poszczególnych szkół. Gdyby nie przychylność tych ostatnich, które współpracowały ze związkami w dopełnianiu kolejnych wymogów formalnych, przeciągały rokowania w oczekiwaniu na resztę zakładów, czy podpisywały protokoły rozbieżności w odpowiednim momencie, do legalnego strajku prawdopodobnie by nie doszło. Ten proces pochłania energię i potrafi demobilizować załogę. W czasie gdy nauczycielki przedzierały się przez formalne obstrukcje (w każdej szkole z osobna!), politycy korzystali z każdego tygodnia zwłoki, by osłabiać morale, dzielić środowisko i rozkręcać medialną nagonkę. Ten sam problem dotyczy wszystkich pracownic sektora publicznego – jedynie pielęgniarki były w stanie go przezwyciężyć i zastrajkować na podobną skalę. 

Zakaz strajków jako narzędzie dyscyplinowania

Strajkowanie, w dużym uproszczeniu, było nielegalne przez parę dekad – strajki okupacyjne z 1970 czy 1980 nie były zgodne z prawem, o czym musimy pamiętać. W obliczu rejestracji pierwszego niezależnego związku zawodowego w państwie i fali strajków uchwalono w 1982 roku ustawę, która wprowadziła procedurę wręcz bliźniaczą do tej, którą znamy ze współczesnej ustawy o rozwiązywaniu sporów zbiorowych. W 1991 roku elity solidarnościowe miały szansę zerwać z antystrajkowym dziedzictwem PRL. Zamiast zburzenia restrykcji, zacementowano je w myśl agendy laureata pokojowej Nagrody Nobla i pierwszego przewodniczącego NSZZ „Solidarność”:

Nie dogonimy Europy, jeżeli zbudujemy silny związek.

Procedury, które mają sprawiać wrażenie demokratyczności, działają jak zwykły zakaz i zniechęcają do zorganizowanej walki w zakładach pracy. Dla kobiet ten zakaz działa podwójnie: z powodu form zatrudnienia i segmentacji rynku pracy oraz dlatego, że wykonywana przez nie praca nigdy nią w świetle prawa pracy nie była. Tymczasem zatrzymanie pracy reprodukcyjnej jest jednym z najpotężniejszych narzędzi politycznych dostępnych kobietom. Idea jest banalnie prosta: zatrzymajmy pracę, którą wykonujemy każdego dnia, a system runie. 

Dlaczego musimy działać razem?

Feminizm i ruch pracowniczy mają w Polsce skomplikowaną historię. Przez lata kwestie płci były traktowane jako wtórne wobec „prawdziwej” walki klasowej – i odwrotnie, organizacje kobiece niesłusznie unikały konfliktu z pracodawcami lub swoją uwagę skupiały na „wzmacnianiu przez reprezentację”, również w zarządach spółek. To rozdzielenie było kosztownym błędem. Kobiety, które pracują na śmieciowych umowach oraz dźwigają podwójny ciężar pracy zarobkowej i opiekuńczej, nie są ofiarami osobnego problemu. Jesteśmy trybikami w systemie potrzebującym taniej, dyspozycyjnej, zastraszonej siły roboczej. Ten system potrzebuje, żeby ta siła robocza nie umiała się zorganizować.

Ustawa o rozwiązywaniu sporów zbiorowych tworzy jeden z fundamentów tego systemu. Wyrzucenie jej do kosza nie wybuduje żłobków, nie zapewni asystencji osobistej, nie zalegalizuje aborcji, ani nie będzie przeciwdziałać przemocy ze względu na płeć. Ale da pracownicom i pracownikom najskuteczniejsze narzędzie zbiorowego oporu, czyli zatrzymania pracy. Strajk jest najgroźniejszą bronią w naszych rękach. Odebranie jej jest równoznaczne z naszym rozbrojeniem – bo siadanie do stołu negocjacyjnego w obecnym rygorze prawnym jest elementem długiej tułaczki, zamiast być szybką formalnością.

Czas na wolność strajkową

Mamy z grupami feministycznymi wspólny interes w tym, żeby ta ustawa przestała obowiązywać. Mobilizacja przeciwko zakazowi strajków nie jest osobną „kwestią pracowniczą” obok kwestii kobiecej. To fundamentalna walka o wolność – wolność organizowania się i odmawiania pracy w warunkach, które nas powoli zabijają. Pracownice i pracownicy muszą mieć swobodną, niekrępowaną możliwość zatrzymać się i powiedzieć: dość.

Dołączcie do mobilizacji Dość zakazu strajków! i zamaszerujcie z nami 1 maja o 12.00. Wyruszamy spod Sejmu.

 

Gabriela Wilczyńska

Czytaj dalej...

6 Socjalny Kongres Kobiet: zapowiedź

3-5 PAŹDZIERNIKA, POZNAŃ!

Już po raz szósty spotkamy się, by wspólnie rozmawiać, planować i działać – jako pracownice, lokatorki, opiekunki, matki, niezależnie od wieku, miejsca zamieszkania czy zawodu. Kongres to przestrzeń dla tych, które mają dość wyzysku, drożyzny, niepewnego zatrudnienia i ignorowania naszych potrzeb przez polityków i szefów.

ZAPISY TUTAJ.

W tym roku chcemy skupić się na opracowaniu konkretnych projektów zmian zwiększających nasz wpływ na organizację pracy w zakładach. Zamierzamy zaplanować dalsze działania i całoroczną aktywność SKK, którą będziemy wspólnie wdrażać do następnego Kongresu. Zastanowimy się też, jak przeciwdziałać ciągłemu uniewidacznianiu pracy kobiet – tej płatnej i tej, którą wykonujemy za darmo. Chcemy połączyć feministyczne walki, które dotyczą zdrowia — wyzysku ciała, wyniszczenia przez warunki mieszkaniowe oraz ograniczonych praw reprodukcyjnych.

Poruszymy kwestie związane z postępującą militaryzacją i jej wpływem na nasze życie oraz zmiany sytuacji kobiet w sektorze publicznym. Na Kongresie będą obecne migrantki z Polski i zagranicy, które podzielą się swoimi doświadczeniami. Łączy nas wspólna walka z niewidoczną i nisko płatną pracą w globalnych sieciach wyzysku, która może nabrać siły dzięki współpracy i solidarności ponad granicami.

Kontakt: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript..

Facebook Socjalnego Kongresu Kobiet: kliknij TUTAJ.

Czytaj dalej...

Kongres Kobiet musi być socjalny

Feminizm — którędy  droga? 

Tekst został opublikowany w ramach Matronatu nad V Socjalnym Kongresie Kobiet na https://nowyobywatel.pl/2024/05/21/kongres-kobiet-musi-byc-socjalny/.

Odnalezienie się w feminizmie to niemałe wyzwanie. Z jednej strony do młodych kobiet za pośrednictwem internetu dociera więcej feministycznych treści, niż którakolwiek z naszych starszych koleżanek mogłaby sobie wymarzyć, z drugiej zaś, wyrastamy na popfeminizmie, dla którego kluczowy jest tzw. empowerment, sukces zawodowy (najlepiej w korporacji!), estetyzacja feminizmu, wręcz trywializacja przekazu i dekonstrukcja postulatów obecnych w ruchu feministycznym tak, aby w miękkiej, przypudrowanej formie, z odrobiną różu na policzkach, przemawiały do wrogo nastawionych wobec feminizmu grup. 

W odnalezieniu się nie pomaga też elityzacja feminizmu, na którą, jak na ironię, zwracano uwagę wielokrotnie, głównie w środowiskach akademickich. Źródeł  takiego obrotu spraw w Polsce powinnyśmy doszukiwać się w transformacji ustrojowej. W latach 90 zaangażowanie społeczne było na niskim poziomie ze względu na trudną sytuację materialną, bezrobocie i ogromną niepewność związaną z przyszłością. Biorąc pod uwagę fakt, że to kobiety były (i są!) bardziej narażone na problem ubóstwa¹, a jednocześnie czuły silną presję na wywiązywanie się z roli przypisywanej im ze względu na płeć (która wciąż pozostaje w mocy), słabsze zaangażowania w ruchy kobiece nie powinien dziwić.

Niemniej jednak jeszcze w 1992 roku poziom uzwiązkowienia w Polsce wynosił 16%, trzykrotność dzisiejszego poziomu.² Co za tym idzie obserwowano również większą aktywność protestacyjną i strajkową. To w latach 1989-1994 Polska była świadkiem pierwszej i najbardziej intensywnej fali strajków w swojej najnowszej historii. Osiągając szczyt w latach 1992 i 1993 roku, stały się jednymi z najbardziej dynamicznych w całej Europie.³ Trzeba wyartykułować to, co bywa pomijane w dyskursie akademickim — kobiety stanowiły front, zaplecze i gigantyczną siłę w walkach na zakładach pracy! Ten rodzaj zaangażowania w ruchy społeczne nie powinien dziwić wobec cięcia świadczeń socjalnych i opieki socjalnej, prywatyzacji zakładów pracy i zamykania przyzakładowych żłobków, przedszkoli i stołówek, co uderzało w kobiety bezpośrednio, obarczając je skutkami reform, mających być szansą na lepsze jutro. Media, stojąc na straży dyskursu, pomijały niewygodne dla neoliberałów głosy, i tak, na co zwróciła uwagę Ewa Charkiewicz w swoim tekście „“Matki do sterylizacji. Neoliberalny rasizm w Polsce” głosy kobiet były trywializowanie, a echo strajkujących słabło.  Idealnym przykładem tego podejścia są komentarze kierowane w stronę protestujących przeciwko eksmisjom i brakom lokali socjalnych matek z Wałbrzycha, tytułowe  „matki do sterylizacji”.⁴

Przestrzeń, szczególnie tę medialną, bez większego trudu zdominowały więc feministki liberalne, pozbawione perspektywy klasowej, posiadające znaczny kapitał finansowy i szerokie kręgi towarzyskie wśród klasy rządzącej. W ruchu, którym rządzi rzekome siostrzeństwo, utrwaliła się tendencja do indywidualizacji odpowiedzialności za systemowe nierówności, prowadząc do obciążania pojedynczych kobiet za problemy, które są wynikiem szerszych, strukturalnych dysfunkcji. Siostrzeństwo kończy się więc tam, gdzie pojawia się konflikt interesów.

W badaniu Gallupa „41% kobiet o wyższych dochodach oświadczyło, że nie są feministkami, zaś w grupie kobiet o niskim dochodzie już tylko 26% kobiet twierdziło podobnie” ⁵, jednak wciąż w dużym stopniu głosem feministek są bogate kobiety, których interesy absolutnie nie pokrywają się z socjalnymi potrzebami większości z nas. Choć te spostrzeżenia są banalne, za koniecznością ich wypowiedzenia przemawia to, że wciąż walczymy o zmianę dominującego paradygmatu.

Szukając drogowskazu na „feminizm”, nietrudno się pogubić. Możemy poczuć, że to nie jest w pełni o nas. Jednak dróg w tym kierunku jest wiele, a inicjatywy takie jak Socjalny Kongres Kobiet pokazują, że feminizm to nasza kolektywna broń i siła.

 

Narodziny ruchu – I Socjalny Kongres Kobiet Rok 2018. 

W 2018 roku, pod hasłem „O wyższe płace i niższe czynsze”, odbyło się nasze pierwsze wydarzenie.  Był to czas, gdy opiekunki ze żłobków, pracownice instytucji kultury oraz lokatorki postanowiły zainicjować ruch, mający na celu wspólne przeciwdziałanie wyzyskowi w miejscach pracy i szeroko pojętej niesprawiedliwości społecznej. Kongres miał być przestrzenią otwartą, gdzie każda uczestniczka mogła wyrazić swoje zdanie, podzielić się doświadczeniami, nierzadko pierwszy raz w życiu. Zamiast tradycyjnego panelu, zdecydowano się na otwartą dyskusję, mającą dotknąć realnych problemów kobiet w miejscach pracy i zamieszkania. Była to jednocześnie próba zrozumienia przeszkód organizacyjnych jak i walk, które musimy toczyć na co dzień. Pierwszy kongres zaowocował listą postulatów, które były bezpośrednim wynikiem walk socjalnych kobiet. Wokół tych postulatów toczy się praca przez cały rok, a wydarzenia służą ich aktualizacji i rozszerzeniu. Socjalny Kongres Kobiet to także akt oporu wobec liberalnych wydarzeń feministycznych, gdzie głos zabierają politycy, jak np. podczas Kongresu Kobiet w 2022 roku, gdy Donald Tusk,  jeszcze długo przed powołaniem nowego rządu, otrzymał nagrodę za działania sprzed lat oraz kampanijne obietnice. I Socjalny Kongres Kobiet nie był reakcyjnym wydarzeniem, a kontynuacją walki kobiet marginalizowanych zarówno przez rządy, media jak i opinię publiczną. Rozwijanie tej platformy, to tworzenie feminizmu siły.

 

Wspólna siła w działaniu

Przez wiele lat nasze progi przekraczały przedstawicielki licznych grup społecznych, tworząc mozaikę różnorodności. W minionym roku, podczas Kongresu, obserwowałyśmy wyjątkowo obszerną reprezentację. Swoją obecnością zaszczyciły nas związki zawodowe z różnych branż, stowarzyszenia lokatorskie, kobiece organizacje i ruchy socjalne.⁶ Z ogromną radością przyjęłyśmy także działaczki związkowe i feministyczne z zagranicy, które dołączyły do nas, wzbogacając nasze spotkanie o międzynarodowy wymiar. 

 

Łączą nas różne doświadczenia, jednak przyświecają wspólne cele

Jako kobiety młodsze i starsze, kobiety pracujące, lokatorki, matki możemy się zastanawiać nad tym, jaką rolę właściwie powinien pełnić w naszym życiu feminizm. Uczestnicząc w ruchu, który ukształtował się przy Socjalnym Kongresie Kobiet, możemy wskazać na obszary, których analiza przez pryzmat feminizmu socjalnego daje wiele nadziei na lepszą przyszłość. Nie chcemy przecież wiele, choć nasze żądania z perspektywy indywidualnej, mogą wydawać się niemożliwe do realizacji. Szczególnie że postulaty ruchu feministycznego bywają efemeryczne, i choć również w tej niedookreśloności jest ich siła, potrzebujemy też zmian możliwych do wprowadzenia w krótszym okresie. Takich, które będą służyły tym z nas, które pozbawione są przywilejów ekonomicznych i które jeszcze kilka lat temu czuły się bezsilne i niereprezentowane. Sama deklaracja o byciu feministką jest niewystarczająca. Wiele z nas przekonało się o tym na własnej skórze, gdy byłyśmy mobbingowane przez nasze szefowe, progresywne, otwarte feministki lub gdy doświadczałyśmy wykluczenia z ruchu, ponieważ za kuluarami ustalono, że nasz feminizm nie jest wystarczająco feministyczny.

Łączą nas różne doświadczenia, jednak przyświecają wspólne cele. Chcemy uznania i godziwego wynagrodzenia za naszą pracę, niezależnie od tego, gdzie jest wykonywana. Chcemy rozwoju publicznych instytucji opiekuńczych, które wesprą nasze rodziny. Chcemy dostępu do środków utrzymania, które są niezbędne każdego dnia. Chcemy bezpieczeństwa socjalnego, które da nam poczucie stabilności. Chcemy wpływu na wszystkie dziedziny naszego życia, aby móc kształtować naszą rzeczywistość. Chcemy mieć większy wpływ na funkcjonowanie naszych miejsc pracy i móc strajkować. Chcemy wyzwolić się z roli taniej siły roboczej i żyć z szacunkiem i godnością, na którą zasługujemy. Chcemy darmowej, bezpiecznej aborcji. Nasze życie nie może sprowadzać się do bycia tanią siłą produkcyjną i reprodukcyjną.

 

Aktualnie pracujemy wokół postulatów udostępnionych na stronie internetowej OZZ Inicjatywa Pracownicza: Postulaty IV SKK

 

Jesteśmy feministkami ze związków zawodowych i stowarzyszeń lokatorskich

 

Żądania materialne rezonują ze wszystkimi sferami życia. Tym, co gwarantuje feminizm w związkach zawodowych, jest posiadanie siły przetargowej, która w bezpośredni sposób wpływa na naszą sprawczość. Poprzez związki zawodowe jesteśmy w ciągłym kontakcie, a nasze kampanie mają realny wpływ na funkcjonowanie zakładów pracy (np. dodatkowa przerwa na karmienie w Amazonie) czy politykę w szerokim tego słowa znaczeniu. W tym roku przeprowadzimy 4 bloki tematyczne: „Podwyżki to za mało!”, „Chcemy więcej niż tylko pracować”, „O wyższe płace i niższe czynsze — walki na polu miasta” oraz „Praca Kobiet i technologia” —  blok będący niuansem na skalę ogólnopolską, na którym po raz pierwszy omówimy problemy kobiet w IT i mediach, przeprowadzimy pogłębioną dyskusję o tym, jak nowe technologie wpływają na naszą pracę. Choć dróg w feminizmie jest wiele, głęboko wierzymy, że budując silny, socjalny ruch, dążymy do zmian systemowych, a związki zawodowe, co pokazuje historia, mają wpływ na prowadzenie polityki państwa. Polityki, która wreszcie powinna pójść za głosem kobiet!

Zachęcamy do zapoznania się z programem V Socjalnego Kongresu Kobiet, który znajdziecie pod linkiem: Program V Socjalnego KK.

 

 

Dominika Lichańska

 

Przypisy:

  1. Górnicz-Mulcahy A., Lewandowicz-Machnikowska M., 2021. Społeczne i prawne aspekty dyskryminacji płacowej kobiet, Prawo pracy i prawo socjalne : teraźniejszość i przyszłość: księga jubileuszowa dedykowana Profesorowi Herbertowi Szurgaczowi, s. 77-84.
  2. Raport CBOS, Związki Zawodowe w Polsce, 2019.
  3. Sekuła P., 2013. Aktywność protestacyjna polaków w latach 1989-2009. „Polityka i Społeczeństwo” 3(11).
  4. Charkiewicz E., 2008. “Matki do sterylizacji. Neoliberalny rasizm w Polsce, cz. I”. 
  5. Krzyżnowska N., 2015. Elityzacja i stygmatyzacja w polskim ruchu kobiet po 1989 r., [w]: Odkrywając współczesną młodzież. Studia interdyscyplinarne (pp.103-134). 
  6. Dostęp online: https://www.ozzip.pl/informacje/ogolnopolskie/item/2958-iv-skk-relacja 
Czytaj dalej...

Pracownice zjednoczone są niezwyciężone! Socjalna Manifa 2024

Międzynarodowy Dzień Kobiet już za rogiem — świętujmy go wspólnie!

Co? Przemarsz od pomnika Mikołaja Kopernika (Krakowskie Przedmieście) do Sejmu (ulica Wiejska 4/6/8);

Kiedy? 9 marca (sobota), godzina 14.00.

W tym roku spotykamy się w Warszawie, aby zaprotestować przeciwko antyspołecznej polityce zaciskania pasa i przemocy ze względu na płeć, jakiej doświadczamy w naszych życiach. Po zeszłorocznych wyborach parlamentarnych głoszono narrację, że to kobiety wygrały wybory i obaliły władze, osiągając swój feministyczny sukces. Liberalne media i organizacje świętowały wysoką frekwencję Polek w tegorocznych wyborach. My wiemy, że to bzdury. Nadal harujemy na śmieciowych umowach i płacimy niebotyczne czynsze, a to wszystko za przyzwoleniem władz, które działają ramię w ramię z przedstawicielami wielkiego biznesu i deweloperów. Legalnej, darmowej aborcji! Godnych płac! Niskich czynszów!

Maszerujemy jako pracownice domów opieki społecznej, magazynierki, kierowczynie, nauczycielki, opiekunki, studentki, lokatorki, matki, działaczki, pielęgniarki, a przede wszystkim kobiety. 

Prosimy partie polityczne o nieprzynoszenie swoich emblematów. 

Link do wydarzenia na Facebooku. Autorka grafiki: porszuwar.

 


Socjalny Kongres Kobiet to feministyczna inicjatywa działająca od 2018 r., którą zapoczątkowały działaczki Ogólnopolskiego Związku Zawodowego „Inicjatywa Pracownicza”. Socjalny Kongres Kobiet jest odpowiedzią na potrzebę reorganizacji priorytetów ruchu feministycznego – jest miejscem zarówno dyskusji, jak i propozycji realnych zmian dla pracownic, które są wyzyskiwane przez kapitalizm oraz patriarchat, w tym i swoje bogate „siostry'', np. na rzecz interesu prezesek dużych spółek. Godna praca i godna płaca nie są dla „silniejszych” kobiet, które związały się z kapitalistyczną organizacją rynku. Feminizm nie może być ruchem działającym jedynie na korzyść uprzywilejowanych kobiet, a godzącym się na ucisk pracownic. Nie zgadzamy się na wyzysk – również ze strony prezesek, kierowniczek, pracodawczyń. Działamy w związkach zawodowych, stowarzyszeniach lokatorskich i innych grupach walczących z wyzyskiem, biedą i brakiem wpływu na otaczającą nas rzeczywistość. 

V Socjalny Kongres Kobiet odbędzie się 25-26 maja w Łodzi — śledźcie nasze media, aby być na bieżąco.

Przeczytaj więcej o ostatnim SKK tutaj.

Zapoznaj się z postulatami Socjalnego Kongresu Kobiet.

Czytaj dalej...

IV Socjalny Kongres Kobiet – relacja

„Na Dzień Kobiet chcemy wyższych płac, niższych czynszów i pełni praw reprodukcyjnych”, mogłyśmy usłyszeć podczas Socjalnego Kongresu Kobiet, w tym roku zorganizowanego w Łodzi. Między 11 a 12 marca 2023 odbyła się już czwarta edycja wydarzenia, które zrzesza najdłużej ignorowane kobiety w Polsce – kobiety pracujące. Do miasta włókniarek zjechały działaczki z całego kraju, by dyskutować o toczonych walkach, wymieniać się przemyśleniami i opracowywać skuteczne strategie.

Czytaj dalej...

Postulaty IV Socjalnego Kongresu Kobiet

11 i 12 marca 2023 roku, podczas IV Socjalnego Kongresu Kobiet w Łodzi spotkały się pracownice reprezentujące rozmaite zawody i branże: pielęgniarstwo, opieka nad dziećmi, osobami z niepełnosprawnością (OzN) i osobami starszymi, medycyna, dziennikarstwo, nauczanie dzieci i młodzieży, gastronomia, przemysł ciężki i lekki, marketing, reklama, sprzedaż, praca biurowa, praca socjalna, rolnictwo, sprzątanie, konsultacja telefoniczna, transport, logistyka, praca artystyczna, trzeci sektor. Reprezentatywność wydarzenia zapewniła również różnorodność demograficzna: do Łodzi przyjechały mieszkanki dużych miast i małych miejscowości, doświadczone działaczki i przedstawicielki młodszego pokolenia. Pojawiły się również opiekunki OzN, lokatorki, emerytki, rencistki, matki, studentki i kobiety bezrobotne.

Czytaj dalej...

Biuletyn Inicjatywa Pracownicza - numer specjalny marzec 2023

W numerze:

Feminizm kobiet pracy!

Gdzie jest pomnik służącej? (pracownice domowe)

Pracownice drugiej kategorii (pomoc społeczna)

O prawo do pracy – protest Osób z Niepełnosprawnościami i ich rodzin

Belferstwo od zadań specjalnych (edukacja)

Współczesne Amazonki w walce o godną płacę i niższe normy (logistyka)

Dlaczego płacimy wysokie czynsze i dlaczego nikogo to nie obchodzi? (sytuacja mieszkaniowa)

Ogólnopolski Zjazd Lokatorski

Autonomia cielesna kobiet nie jest na rękę elitom (prawa reprodukcyjne)

Druk publikacji został sfinansowany przy wsparciu Fundacji im. Róży Luksemburg - Przedstawicielstwo w Polsce

Czytaj dalej...

OZZ Inicjatywa Pracownicza
Komisja Krajowa

ul. Kościelna 4/1a, 60-538 Poznań
514-252-205
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
REGON: 634611023
NIP: 779-22-38-665

Przystąp do związku

Czy związki zawodowe kojarzą ci się tylko z wielkimi, biurokratycznymi centralami i „etatowymi działaczami”, którzy wchodzą w układy z pracodawcami oraz elitami politycznymi? Nie musi tak być! OZZIP jest związkiem zawodowym, który powstał, aby stworzyć inny model działalności związkowej.

tel. kontaktowy: 514-252-205
e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Kontakt dla prasy

tel. kontaktowy: 501 303 351
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

In english

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.